Z dziennika Pielgrzyma – dzień szósty (2015 r.)

Droga z Pajęczna do Miedźna. Dzień szósty.
6:47
Za kwadrans wymarsz. Piszę na kolanie.
Wszyscy już podekscytowani Żegnamy kochające nas Pajęczno a to oznacza, że dziś idziemy na ostatni nocleg… Przed nami krótki odcinek chyba 28 km i ponoć ma być chłodniej.
I nogi jakby lżejsze choć lewa stopa dziwnie się zachowuje i piecze w śródstopiu. Pomyślę o niej później…
Pierwszy poleż za 10 km a przed nim jeszcze chrzest pierwszoroczniaków.
No to w drogę!

9:25
Most przed Wąsoszem… oznacza chrzest pierwszoroczniaków. Zrobiłam kilka zdjęć i zostawiłam grupę by jak najszybciej dotrzeć do kościoła. Chciałam, zanim wszyscy przyjdą, zorganizować poleż w takim miejscu, gdzie cień nie ucieknie nam przez kolejne 4h bo tyle zapewne tu zostaniemy. Szybka ocena sytuacji słonecznej i rozłożywszy wszystkie karimaty czekam na współtowarzyszy. Lewa stopa przypomina mi natrętnie o swoim istnieniu… Czas na przeciwbólowe.

10:05
Jeszcze jedno. Przyszłam do wsi jakiś kwadrans przed całą grupą. Zakupy w miejscowym sklepie uświadomiły mi jeszcze jak bardzo ludziom brakuje wyobraźni. Za chwilę doczłapie się tu ponad pół tysiąca spragnionych chłodu i zimnej wody pielgrzymów… a jedyne schłodzone w sklepie napoje to… alkohol! Ratujcie… Bezalkoholowe natomiast ciepłe jak zupa…
Znalazłam jednak w lodówce coś zimnego co miało 0%, złapałam 3 ostatnie puszki dla współtowarzyszy i oto teraz… w cieniu… razem z nimi sączę – nie wierzę – piwo z lemoniadą! Ci, którzy mnie znają i wiedzą jak nie znoszę piwa, mogą sobie wyobrazić jak się krzywię. No cóż. Było nie było jest zimne max!

12:25
Już po Mszy Św. Tradycyjnie tu w Wąsoszu chętni pielgrzymi podejmują adopcję duchową dziecka poczętego.. Piękna uroczystość. Ponad 100 osób stanęło z postanowieniem. Oby dotrwali. To duże zobowiązanie. Nie byłam gotowa. Może za rok…
Czas na obiad. W Wąsoszu zapisujemy się na catering i dowożą nam tu pyszny obiad z kompotem. Danusia zadbała o mnie. Co ja bym bez niej zrobiła…
Lewa stopa puchnie i upierdliwie o sobie przypomina a przeciwbólowe nie zadziałały. Zamrażacz też nie pomaga na długo… Smaruję i leżę. Może minie.

13:35
Nie minęło… Jożin zaciągnął mnie do swojego kumpla z medycznych. Obejrzał, obmacał i zaczął masować. Pewnie naderwane ścięgno – oświadczył. No i ile by nie mówić o moim wysokim progu bólu… to tu poległam. Zęby wbiłam w dłoń mając nadzieję, że jak skupię się na bólu dłoni to odwrócę tym uwagę od bólu nastawianej stopy. Nie pomogło. Zawyłam a łzy poleciały ciurkiem. Teraz boli i ręka i noga. Ale ponoć ma być lepiej. Trzeba ufać. Trzeba ufać…

17:34
Poleż w Zawadach. Piszę szybko bo zaraz idziemy dalej.
W Wąsoszu doczłapałam się jakoś na kalwarię.

Droga Krzyżowa… Jezus szedł na Golgotę i trzykrotnie upadał. Mógł to przerwać. W każdej chwili. Mógł oszczędzić sobie bólu. Mógł wiele. Świadomie tego nie zrobił. Ukochał nas miłością nieprzejednaną… najpotężniejszą i oddał za nas życie. Cierpiał za nas i poświęcił siebie by nas ocalić. Wziął wszystko na siebie. Całe cierpienie tego świata na swoje umęczone ciało. Ale nie odpuścił. Bo nas kocha…

Gdybym dziś szła tak po prostu… dla siebie, teraz właśnie pewnie bym odpuściła. Bo ostatni odcinek był dla mnie moją Via Dolorosa. Minęliśmy dziś pierwsze drogowskazy na Częstochowę. To zawsze uskrzydlało. Dziś jednak nie pomogło.

..kiedy chcesz przerwać, pamiętaj po co zacząłeś… powtarzałam przez łzy przez ostatnie 8 km. Ktoś mi zaufał. To i szłam i modliłam się jak umiałam. Szłam coraz wolniej. Doczłapałam się na poleż na końcu peletonu…

Leżę. Boli bardzo. Wcieram maść i łykam łzy. Jeszcze kilka kilometrów i dam jej odpocząć. Jeszcze tylko kilka kilometrów…

22:40
Miedźno. To mała mieścina z pięknym kościołem i baaaaardzo pojemną szkołą.
Nasz Anioł w osobie Pani Czesi jednak zadbał o to, byśmy w tym roku nie korzystały z jej przestrzeni Gościmy u Pana Leszka, gdzie kawałek podłogi, skromna kolacja, prysznic i wiatrak w pokoju sprawiły, że czujemy się jak nowonarodzone. Przyjął nas człowiek, który swój jedyny pokój oddał pięciu pielgrzymom, by samemu noc spędzić w kuchni… Taka sytuacja.
Śpimy przy otwartych oknach. Z dala dobiegają śpiewy z ogniska organizowanego przy szkole. Ale ja już myślami na Jasnej Górze…
To już ostatni nocleg.
Już jutro będziemy u celu naszej wędrówki.
Już jutro spojrzymy JEJ w oczy dziękując za trud tygodniowej wędrówki.
Już jutro… Dobranoc

Maria – pielgrzym