Z dziennika Pielgrzyma – po piąte ludzie…

Bóg przychodzi do nas przez ludzi.. Tu na pielgrzymce łatwo to dostrzec i docenić. Niektórych widzisz raz w roku przez 7 dni. Przychodzi czas wymarszu i rozpoznajesz ich w tłumie. Często nic o nich nie wiesz, ale serdeczny uśmiech a często i uścisk na powitanie mówi wszystko. I słyszysz “dobrze ze jesteś”. Wiemy, czym będziemy z nimi się dzielić przez kolejny tydzień. Nie tylko wspólnym zmęczeniem i bólem. Na szlaku dzielimy się sobą, troską jeden o drugiego. To może być użyczenie kremu na odparzenia, butelka wody, leku przeciwbólowego czy nawet zapasowej chusty na głowę czy butów gdy trzeba. To jest wspaniałe. Tu troska o współtowarzysza to normalność. Ledwo stoisz na nogach ale widzisz, że ktoś obok cierpi bardziej wiec biegniesz po wodę dla niego żeby nie musiał iść kolejnych 30 kroków.

To stąd nasza radość gdy po roku ich spotykamy. W Koninie uściskałam brata Jana bo nadal jestem mu wdzięczna, ze rok temu to on użyczył mi swojego ramienia w drodze do Pajęczna gdy brakło mi sił i zostałam w tyle. Nie znał mnie. Nie musiał..
Przytulam p.Czesię, która jak dobra matka troszczy się o pielgrzymów i zawsze gdy może organizuje mi nocleg u znajomych z drogi ( a pielgrzymuje od 25 lat!). Takich osób jest tu wiele… Dla tych spotkań też warto tu być. Bo to właśnie tu można nauczyć się doceniać to, że jesteśmy jeden dla drugiego -człowiek dla człowieka – darem! Bardzo ważne są też spotkania z ludźmi poza pielgrzymią wspólnotą. To spotkania z ludźmi, którzy nas obserwują, pozdrawiają, witają, karmią i przyjmują pod swój dach. Ale o nich napiszę w kolejnych dniach.

Faktem jest, że pielgrzymka ma nam wszystkim ukazać nie tylko niezwykłą wagę naszego spotkania z Bogiem, ale również z drugim człowiekiem.

W zwykłej naszej codzienności nie zawsze jesteśmy świadomi, że drugi człowiek i dary którymi nas obdarza – pochodzą od samego Boga. Tak jak powiedziałam. On przychodzi do nas przez ludzi… I to jest ten moment, w którym powinniśmy dziękować za ludzi, których BÓG stawia na naszej drodze życia.

Ja mam za kogo dziękować. I gdybym miała się jutro obudzić tylko z tym za co podziękuję… chciałabym mieć ich przy sobie. Dziś szczególnie modlić się będę za moich przyjaciół, którymi Bóg mnie obdarował i z pewnością nie bez powodu postawił na mojej drodze. A to, co przeżyję dziś, czego doświadczę podczas wędrówki w ten upalny dzień ofiaruję w podziękowaniu właśnie za nich. Są liczni i nie wymienię tu każdego z osobna, ale dzień jest długi i zapewniam, że za każdego zdążę się pomodlić.
Maria- pielgrzym